Wojciech Piotr Gosiewski













Komputery w moim życiu

Rozpoczęła się wojna, kto ma grać, czy ja w Lotus 3 czy tata w swojego brydża. Komputer był oczywiście kupiony dla siostry. Tata "nauczył" mnie włączać komputer. "Jak pojawi się to czarne coś wpisujesz "nc" (skrót od Norton Commander") i komputer się wtedy po chwili włączy". Śmieszne były początku z komputerem, tym bardziej, że jednostka centralna była dla mnie dziwną puszką. Kiedyś brat cioteczny, Janek Gosiewski, wytłumaczył mi, że każdy komputer ma taką skrzynkę, co przyjąłem jako pewnik. Pewnego pięknego dnia okazało się jak twierdził tata, że zepsułem komputer. Ekran po włączeniu wyświetlał "Non-system disk or disk error Replace and press any key when ready". Oczywiście podjęto próbę naprawy komputera, poligloci tłumaczyli komunikat po kawałeczkach i w końcu wysunął się wniosek: Dysk twardy jest zpesuty, poprawka, Wojtek zepsuł dysk twardy. Ten mocno uszkodzony komputer stał bardzo długo zupełnie nieużywany. Kiedy tknięty wewnętrzną potrzebą naprawy komputera zacząłem czytać gazetki komputerowe okazało się, że przyczyną błędu był... system operacyjny, a konkretniej jego brak na dyskietce która znajdowała się w FDD. Ten krytyczny i niemożliwy do naprawy błąd udało mi się jednak usunąć wyjmując dyskietkę z napędu. Rozwiązanie tego problemu zajęło mi pół roku. Mimo to jestem z siebie dumny! ha! Informatycy od taty nie rozwiązali go nigdy :) Dziwny jest ten świat chciało by się rzec. Od tego czasu zapomniałem co się dzieje w realnym świecie, a był taki? Zacząłem grać? bleh... Strata czasu, szkoda życia. Mądry Polak po szkodzie.