Wojciech Piotr Gosiewski















Witam

Dnia 13 listopada 1988 roku znudziło mi się w brzuchu, więc postanowiłem wyjść na zewnątrz. . Od tego momentu w mojej pamięci jest jedna wielka luka :) Poruszywszy swoje znajomości dowiedziałem się ciekawych rzeczy. Jako 3 letni chłopiec "odpaliłem" Fiata 126p poprzez przekręcenie kluczyka ( udało mi się nawet włączyć ssanie) i jako, że samochód był na biegu walnął z przodu w Mercedesa. Na szczęście jakiś miły Pan znalazł się pomiędzy małym samochodzikiem ( maluchem) i Mercedesem co złagodziło skutki zniszczeń ( dobry chłop - poświęcił się). Małe przybłyski pamięci pojawiają się, gdy stary był już ze mnie wielki chłop. Miałem już całe lat 5. Siedziałem w autobusie, wybieraliśmy się do Warszawy na małą wycieczkę. Zrytowany byłem opinią mojego taty. Zawzięcie uważał, że dopiero od pierwszej klasy szkoły podstawowej pamięta się niektóre fakty. Wtedy pierwszy raz utwierdziłem się w przekonaniu, że ocieram się o geniusz. Dostałem pierwszy komputer i ciągle przy nim siedziałem. W międzyczasie chodziłem do szkoły:
...na początku był haos...
Szkołą podstawowa nr 1 w Mrągowie,
później natomiast już CHaos czyli
Gimnazjum imienia Mikołaja Kopernika, również w Mrągowie. Było ciężko.. ja jako osoba nielubiąca języka polskiego, preferująca nauki ścisłe nienawidziłem wypracowań. Tutaj musiałem pisać 2 w tygodniu. Nie mogłem niestety zrobić tego na szybkiego, bo moja siostrzyczka Iwonka katowała mnie dbałością o styl i ortografię. Mądra z niej bestia. Do dzisiaj pamiętam zdanie, które spodobało jej się od początku -jedyne bodajże. Co prawda tę męki piekielne zniosłem i o dziwo mój tekst "kupy się trzyma". Starsza siostra to fajna sprawa.
Kiedyś też należało wydorośleć z czasów gimnazjalnych. Z nudów udałem się więc do
Liceum im. Obrońców Westerplatte. Uczęszczałem do klasy o profilu matematyczno-fizyczno-informatycznym, czyli jedynym słusznym profilu.
Dzień 14 lipca 2007 r. mogę nazwać przełomowym. Tego dnia zostałem: "kandydatem zakwalifikowanym" na Politechnice Warszawskiej na kierunku Elektrotechnika. Udaną rekrutację sponsoruje literka "K" jak Kubowie ( czyli Ciocia i Wujek z Konstancina). Wujek spędzał godziny na wbijaniu mi do głowy matmy a także fizyki (tej akurat z dupy strony czyli z matematycznego punktu widzenia) a Ciocia w tym czasie serwowała smaczne jedzonko. Teraz nie pozostaje mi nic innego jak dużo impre... intensywnie się uczyć. Będę najlepszy !